Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Mundurowi grożą: odejdziemy ze służby

 

Mundurowi grożą: odejdziemy ze służby, jeśli zabierzecie nam przywileje emerytalne

Policjanci i żołnierze siedzący za biurkami stracą wszelkie przywileje emerytalne. To plan ZUS, teraz zajmie się nim rząd. Związkowcy już piszą protest do premier Beaty Szydło. Grożą że będą masowo odchodzić ze służby.

 

Premier Beata Szydło zapowiedziała na początku roku, że jej rząd przeprowadzi naprawę systemu emerytalnego. Przygotowanie planu ratunkowego scedowała na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ten zaś proponuje rewolucję w służbach mundurowych.

Mundurowi byliby podzieleni na dwie grupy: na tych, którzy biorą udział w akcjach zagrażających życiu czy zdrowiu, i na tych pracujących w administracji.

Policjanci, żołnierze, strażacy "zza biurek" byliby traktowani jak zwykli urzędnicy. Musieliby pracować tak jak pozostali Polacy do 67 lat - a gdy PiS obniży wiek emerytalny do 60 (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni).

Częściowe, choć bardzo ograniczone przywileje przysługiwałyby tylko mundurowym biorącym udział w patrolach, interwencjach, a np. w wojsku w szkoleniach bojowych, misjach itp. Nabywaliby oni prawo do emerytury po 25 latach służby, ale jej wypłata przysługiwałaby dopiero po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego (czyli po obniżce 60/65 lat). Po co dawać im prawo do emerytury po 25 latach służby, jak i tak nie będą mogli z niej od razu skorzystać?

ZUS chce takim rozwiązaniem wymusić na mundurowych dłuższą pracę. Liczy, że jak nie będą mogli od razu dostać pieniędzy, to nie będą zwalniać się z pracy.

Związki mówią: nie zabieraniu przywilejów emerytalnych

Związki zawodowe taką propozycją są oburzone: - Sprowadza się ona do tego, że 60 czy 65-letni policjant będzie musiał biegał za przestępcą. Przecież to niedorzeczne i zagraża bezpieczeństwu obywateli - mówi Tomasz Krzemieński, wiceprzewodniczący zarządu głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów.

ZUS tłumaczy jednak, że wcale tak być nie musi. Bo ci, którzy nie będą chcieli lub mogli dłużej chodzić w patrolach, będą mogli po 25 latach przejść na stanowisko administracyjne. A wtedy nikogo ścigać nie będą. Możliwe jest też inne rozwiązania: przez 25 lat pracują na stanowiskach "bojowych", a później zatrudniają się w cywilu. Dzięki temu na starość będą pobierać dwie emerytury: mundurową i z ZUS.

- Nie będzie naszej zgody. Gdyby takie plany weszły w życie, policjanci masowo będą uciekać ze służby - zapewnia Tomasz Krzemieński.

Jak udało nam się dowiedzieć, związkowcy napisali już list do premier Beaty Szydło, w którym sprzeciwiają się reformie. - Będą w całej Polsce ogromne protesty - zapowiadają.

Protestów wystraszył się już minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. Przed kilkoma dniami oświadczył związkowcom, że jego resort nie pracuje nad zmianami.

Ile oszczędziłby budżet?

ZUS nie ukrywa, że jego propozycja spowodowałaby spore oszczędności. Dziś przywileje emerytalne mundurowych kosztują państwo ponad 14 mld zł rocznie. Wszystko dlatego że policjanci czy strażacy mogą nadal odchodzić na emeryturę już po 15 latach służby, w wieku np. 36 lat. Takie przepisy to ewenement w Europie.

Poprzedni rząd PO-PSL zwiększył wymogi tylko dla nowo wstępujących do służby. Oni do emerytury muszą pracować do 55 lat.

Łukasz Wacławik z Wydziału Zarządzania krakowskiej AGH uważa, że zmiany są konieczne, bo żadnego państwa nie stać na utrzymywanie trzydziestokilkuletnich emerytów.

- Przecież to są młodzi, zdrowi ludzie, którzy po odejściu z policji czy wojska już następnego dnia zatrudniają się w ochronie lub agencjach detektywistycznych - mówi.

Wydłużenie pracy mundurowych popiera też prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej z 1999 r. - Emerytura, warto może częściej przypominać jej historyczną polską nazwę "renta starcza", powinna przysługiwać ludziom starym - mówi.

Według niego, jeżeli mundurowi są zdolni do pracy, powinni pracować jak wszyscy inni, a jeśli nie są, to nie powinni dostawać nie emeryturę, ale rentę inwalidzką.

Kiedy w 1999 r. rozpoczęła się reforma emerytalna, wszyscy mundurowi byli tak jak inni Polacy w powszechnym systemie, bez żadnych przywilejów. Płacili zwyczajnie składki do ZUS i OFE. Po trzech latach rząd Leszka Millera to skasował.

- Gdyby nie ingerencja polityków, którzy jednym ruchem, nie zastanawiając się nad długookresowymi konsekwencjami, zniweczyli to rozwiązanie, nie mielibyśmy już dzisiaj problemu - dodaje prof. Marek Góra. 

źródło: wyborcza.biz